Wczoraj trochę poimprezowaliśmy. Dorośli grzecznie przy stole, a dzieciaki wszędzie gdzie się dało. Było dużo jedzenia, dużo picia i mnóstwo hałasu. W bilans strat wpisuje się kilka zielonych jeszcze pomidorów, które brutalnie pozbawione zostały przyszłości, rzekomo przez wujka Mariusza :)
A tak na poważnie, to cieszę się, że wreszcie udało nam się wpasować w słoneczny [...]