Wybaczcie mi proszę, że ostatnio karmię Was tylko migawkami, ale szykuję dla Was drugą z obiecanych niespodzianek. Jeśli wszystko pójdzie gładko to zdradzę Wam ją już w ten weekend więc trzymajcie kciuki :) Ostatnio wpadłam w jakiś marazm i jedyne na co miałam ochotę to czytanie książek. W takich chwilach staram się nie zmuszać na siłę do blogowania ani robienia zdjęć, bo wychodzę z założenia, że ma mi to sprawiać przyjemność, a nie być udręką. Ale wracam powoli do formy, w głowie kiełkują nowe posły i stylizacje więc obiecuję, że następny post będzie kulinarny i co najwazniejsze, bardzo zdrowy :)

A na migawkach: poznajcie Halinę, towarzyszkę mojej codziennej niedoli :) Jak nas z Haliną najdzie ochota, to sobie często strzelamy takie słitaśne focie :) Ponadto moim nowym uzaleznieniem są świeżo wyciskane soki. Kiedyś była to kawa, ale tą staram się już przyjmować w małych dawkach, a i mleka z laktozą prawie w ogóle już nie pijam. Czyli sporo zmian :)

Nie odchodźcie na długo, wrócę do Was w weekend i wtedy to dopiero będzie zmiana :). Do miłego!