Weekend, weekend i po weekendzie, ale chociaż zostaje miłe wspomnienie :) Pogoda dopisała i dwa dni relaksu zaliczone…no jeśli za relaks możemy uznać jeżdżenie po sklepach w poszukiwaniu wyposażenia mieszkania. Mam wrażenie, że moja głowa pęka od nadmiaru wiedzy technicznej, której specjalnie nigdy nie chciałam posiąść. I bardzo bym chciała, żeby te wybory sprzętów do mieszkania były choć odrobinę łatwiejsze, gdyż wręcz fizycznie czuję jak przybywa mi siwych włosów :(

A dziś jedno z najszybszych ciast. Keks mojej mamy, którym raczyliśmy się w weekend. Lubicie keks?