Wiem, że jest teraz moda na zupy kremy. Najczęściej im oryginalniejsza nazwa składników w zupie, tym bardziej się nimi wszyscy zachwycają. Eksperymentujemy ze smakiem i połączeniami i oczywiście nie ma w tym nic złego, ale ja czasami lubię wrócić do korzeni. Chyba nikogo nie zachwyca już rosół czy zwykły barszcz, choc właśnie te zupy smakują mi najbardziej. Być może dlatego, że kojarzą mi się z dzieciństwem, kiedy mama rozlewała do talerzy taką parująca zupę i przeważnie jedliśmy ją z pajdą chleba z masłem. I właśnie dzisiaj taka swojska propozycja :)