Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na dzisiejszy obiad…
..to polecam penne z sycylijskim pesto według Jamie’go. Jak pewnie już zauważyliście uwiebilam makarony we wszelakiej postaci. Za pesto wręcz przepadam, ale musi to być pesto własnej roboty, gotowe z supermarketu jakoś mi tak nie pasują. Ze względu na to, że większość moich domowników jest uczulona na orzechy to radzimy sobie wykorzystując do pesto inne zamienniki. Do tej pory najczęściej przygotowywałam pesto z rucoli i pestek dyni, które też kiedyś dla Was chętnie sfotografuję.
To co dzisiaj Wam przedstawiam to ciąg dalszy wypróbowywania przepisów z mojej nowej książki Jamie’go. Możecie się spodziewać,że będzie ich więcej :)


A ponieważ przepis trudno odczytać ze zdjęcia to poniżej wklejam ponownie:
Składniki:
- 500 g ulubionego makaronu
- 40 g parmezanu
- 100 g blanszowanych migdałów
- 2 ząbki czosnku
- czerwona papryczka chili
- 2 duże pęczki świeżej bazylii
- 4 fileciki anchois w oliwie
- 450 g pomidorków koktajlowych
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcja na opakowaniu.
W tym czasie do malaksera wrzucamy: parmezan, 2 obrane ząbki czosnku, chili
i miksujemy. W trakcie miksowania dodajemy 1,5 pęczka bazylii, 4 anchois
i 2/3 pomidorków. Miksujemy na pastę i dodajemy kilka łyżek oliwy z oliwek.
Doprawiamy do smaku. Pozostałe pomidorki kroimy na ćwiartki.
Odcedzamy ugotowany makaron, zachowując jednocześnie troche wody.
Do makaronu dodajemy pastę i dokładnie mieszamy. Dodajemy trochę wody
z gotowania aby makaron był jedwabisty.
Przekładamy na talerze i dekorujemy pomidorkami, bazylią i startym
parmezanem.




kwiecień 17, 2012 , 6:56
Uwielbiam rozne rodzaje pesto :). Chciałabym przepis, ale kiepsko go widac :(. Czy moglabys go przepisac pod zdjeciem? :)
kwiecień 17, 2012 , 7:37
Jasne, gotowe :)
Naprawdę polecam to pesto, jest baaaaardzo dobre i błyskawiczne :)
kwiecień 17, 2012 , 7:58
Teraz widać świętnie, dzięki! :)
A jak z chili, to robię natychmiast ;)
kwiecień 17, 2012 , 8:59
książkę posiadam, choć jakoś zaległa w szafie i nie chce wyjść do kuchennego świata. po Twoich wpisach chyba ją siłą wyciągnę i zacznę wypróbowywać :)
kwiecień 17, 2012 , 9:00
o proszę jakie twórcze wykorzystanie pudełkowych wypełniaczy :)) ja zawsze mam ochotę stworzyć z nich kolekcję ekologicznych boa na szyję :))
kwiecień 17, 2012 , 9:25
o!a ja właśnie delektuję się domowym pesto z bazylii i orzechów włoskich;)
spróbowałabym Twojego!
kwiecień 17, 2012 , 9:43
pesto zawsze działa ;-)
…no i piękne te błękity!
kwiecień 17, 2012 , 9:45
Lila: daj znać jak Wam będzie smakować :)
kocie-smaki: warto ją odkurzyć :) ja się teraz napaliłam na tartaletki z gruszkami i bezą, śnią mi się już po nocach :)
Monika: tak mi ewidentnie tam się wpasowało :)
Monisia: mmm musi być pyszne, choć nie dla nas ze względu na orzechy :(
kwiecień 17, 2012 , 10:40
Magda te błękity to przez pomyłkę bo mi mąż taki kolor desek zrobił. Cały dzień płakałam, że to masakryczny kolor, ale jakoś je wykorzystałam, teraz muszę przemalować :)
kwiecień 17, 2012 , 13:17
mmm dawno makaron u mnie nie zawitał…
kwiecień 17, 2012 , 16:44
mowisz ksiazka warta grzechu?
zdjecia super, bardzo podobaja mi sie niebieskie dechy
kwiecień 17, 2012 , 19:57
O! A ja jakoś ostatnio, oglądałam Jamiego na szklanym ekranie i właśnie przygotowywał pesto sycylijskie. Od razu zrobiłam się głodna. Tak jak teraz. :)
kwiecień 17, 2012 , 20:51
Martiya: to czas najwyższy to nadrobić :)
Ola: warta na pewno :)
Małgoś: bardzo dobre to pesto, naprawdę polecam :)
kwiecień 18, 2012 , 12:37
Ech :)
moze pesto dzisiaj na obiad?:)