Krewetki z rucolą czyli rodzinny brak zrozumienia :)
Mam ogromna słabość do owoców morza. Problem w tym, że słabości tej nie podziela nikt z moich domowników…no może jeszcze nadzieja w Natanie, który patrząc na ojca nieśmiało wyraził swoje zdanie, że całkiem smaczne to “coś co mama zrobiła” :)
Tak więc, kiedy reszta rodzina zasiadła do tradycyjnego rodzinnego obiadu, ja wzdychałam nad swoim daniem makaronowym. Jednocześnie kątem oka obserwowałam jak wszyscy patrzą na mnie podejrzliwie :)
Przepisu chyba specjalnie na to danie podawać nie trzeba, bo to najprostsza wersja ze wszystkich. Krewetki marynowałam w tradycyjnej marynacie z oliwy z oliwek, soku z cytryny i czosnku. Podsmażyłam na patelni, dodałam makaron, rucolę i gotowe :))







kwiecień 2, 2012 , 18:41
Smakowite! Dopiero niedawno przekonałam się do krewetek. Właściwie dziwi mnie to, że się nimi zajadam, bo jakoś ryby i owoce morza nie należą do moich ulubionych dań. Ale krewecie lubię :).
kwiecień 2, 2012 , 18:52
W końcu krewetki! :) Zdjęcie lodowe rządzi.
kwiecień 2, 2012 , 18:56
Pani fotograf: i w dodatku są zdrowe :)
Klonie: trochę nie tak wyszło jak sobie wymarzyłam, ale i tak jest nieźle :)
kwiecień 2, 2012 , 20:37
Paulino, wypisz - wymaluj - dokładnie jak u mnie w domu. :D
Owoce morza zwykle przygotowuję tylko w jednej porcji - dla siebie. Reszta rodziny w tym czasie zjada coś zgoła odmiennego - np. kurzęcy cyc (bo szybko się robi). :)
Mogłabym w te Twoje krewetki wpatrywać się bez końca. Ba! najchętniej zjadłabym tu i teraz. :) Sposób w jaki je podałaś - to jeden z moich ulubionych. Najprostsze - najlepsze. Jak zwykle. :)
Ps. Booooziu, jak mi się teraz chce…! :D Widzisz co narobiłaś? :D
kwiecień 3, 2012 , 6:26
no wygląda bosko ale nie dla mnie :) Pauli może zamienimy się na mężów, mój z chęcią by zjadł ;)
kwiecień 3, 2012 , 10:55
Gosia: właśnie dzisiaj dostałam fantastycznie wyglądający przepis od koleżanki, na krewetki z brzoskwiniamy w zgoła odmiennej marynacie niż ta moja. Muszę wypróbować :)
Enimre: hahaha ale się uśmiałam, ciekawe co by na to nasi mężowie powiedzieli :)
kwiecień 3, 2012 , 14:32
Te zdjęcia przyprawiają mnie o zawrót głowy! :)
Pozdrawiam!
kwiecień 3, 2012 , 17:23
ale narobiłaś mi smaka tymi krewetkami :)))
kwiecień 3, 2012 , 18:14
Wiesz, plusem jest to, ze czasami mozemy w takim razie zrobic SOBIE prawdziwa przyjemnosc ;)
Pozdrawiamć
kwiecień 3, 2012 , 18:41
Krewimleko: mam nadzieję, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu? :)
szondelko: dzisiaj kupiłam książkę z fajnymi przepisami na makaron z krewetkami więc będzie więcej niebawem :)
Bea: dokładnie jest tak jak mówisz! :)
kwiecień 3, 2012 , 23:45
Pauli: ma się rozumieć, że w pozytywnym :) W pozytywnym, że hej!
kwiecień 5, 2012 , 13:58
Uff to dobrze :)
kwiecień 5, 2012 , 18:45
proste, smaczne (jak mniemam :)) i w dodatku pięknie się prezentuje na talerzu. zapisuję na listę “do wypróbowania”.
kwiecień 9, 2012 , 22:46
apetycznie, klimatycznie z dużym wyczuciem smaku… nie mam daru do pisania więc krótko lubię bardzo:)