Śniadanie podano czyli celebrujemy weekend
Kto powiedział, że fotografia kulinarna ma się sprowadzać do ciągłego eksperymentowania w kuchni i testowania nowych, pracochłonnych przepisów? Owszem, nie przeczę, stanie w kuchni sprawia mi coraz większą przyjemność, ale czasami zapominamy, że to co proste jest równie smaczne i efektowne.
Uwielbiam weekendowe śniadania. Najbardziej chyba lubię w nich to, że nigdzie nie trzeba się spieszyć. Po śniadaniu kawka i mała prasówka. A gdy jest lato i możemy zjeść w ogrodzie to jest już pełna ekstaza.
Po poście z goframi miałam ochotę na kolejne zdjęcia w fioletowej kolorystyce. Więc w roli głównej dzisiaj fiolet i czerwień. Miłej niedzieli moi drodzy :)
A jeśli wieczorem będziecie mieli ochotę na film, który poprawia nastrój, a jednocześnie nie jest całkowitym odmóżdżaczem to polecam “Whatever works” Woody’iego Allen’a. Bardzo mi odpowiada takie połączenie cynizmu i pozytywnej energii, a poza tym można się nieźle uśmiać. Jak dla mnie też wielkim plusem jest to, że w filmie występuje rewelacyjna Patricia Clarkson, którą uwielbiam i bardzo cenię.




marzec 27, 2011 , 10:47
Cudnie Paulinko! :)
P.S. Woody Allen jest jednym z moich kinowych guru :) Każdy jego film to doskonała rozrywka… Polecam także jego ksiażki :)
Miłej niedzieli!
marzec 27, 2011 , 11:41
Dzięki Mrówko :)
Będę musiała sięgnąć po książki skoro polecasz :)
marzec 27, 2011 , 20:27
Foty: pozioma koszyczkowa i koszyczkowo-winogronowa - najsmaczniejsze. Mniam.
marzec 27, 2011 , 21:44
dzięki Klonie, podobno powinnam skropić oliwą winogrona, żeby ładniej wyszły…ale kto by je później zjadł :)
marzec 27, 2011 , 23:03
Odkryłam dzisiaj Twój blog i przeglądałam wstecz aż do samego początku - magicznie zdjęcia! I ślubne i ciążowe i kulinarne, które póki co są mi najbliższe.
Inspirujące :)
marzec 27, 2011 , 23:11
Misia mnie również Twój blog inspiruje od jakiegoś czasu i jestem jego wierną czytelniczką :) Bardzo się cieszę, że tu zajrzałaś i zapraszam, obiecuję, że kulinarnych zdjęć nie zabraknie :)
marzec 28, 2011 , 9:06
Uwielbiam ten film, Z resztą ja kocham Allena.
To w tym filmie On był ręce i śpiewał sobie ” Happy Birthday to You? ” - bo u nas w domu to już tradycja po obejrzeniu tej sceny ;)
marzec 28, 2011 , 9:07
* mył
marzec 28, 2011 , 9:09
Cześć Paulina,
śniadanie super, szczególnie szczęśliwi ci, którzy mogą je zjeść w ogrodzie :)
A film “Whatever works” można za darmo i zupełnie legalnie pooglądać w sieci: http://kinoplex.gazeta.pl/filmy/2,113029,9320504,Co_nas_kreci__co_nas_podnieca.html
marzec 28, 2011 , 9:25
A jakbyś pokropiła oliwą to pewnie nie byłyby częściowo w kolorze blatu, a tak - to super wyszło. :)
marzec 28, 2011 , 9:30
Lila: tak, to w tym filmie, to był genialny motyw z ta piosenką!
Paweł: kopę lat :) nawet nie wiesz, ale uratowałeś mnie tym linkiem, bo obiecałam przynieść film do pracy dla Remika i zapomniałam :)
Klonie: słuszna uwaga :)
marzec 28, 2011 , 10:50
yum, yum :)
marzec 29, 2011 , 20:47
Chyba musze do Ciebie przyjechac na takie sniadanie ;-)
marzec 30, 2011 , 8:27
Edyta, wpadaj, kiedy tylko będziecie mieć ochotę :)