Serniczki, kosmici i wirus…
Od kiedy Sylwia w komentarzach pod poprzednim postem napisała mi o mini serniczkach, to wiedziałam, że będą one następne w kolejce do upieczenia. Sernik uwielbiam! Mogłabym go jeść kilogramami. Wersja mini serniczków jest o tyle kusząca, że takie małe cudeńka wygladaja przepięknie i są bardzo efektowne. Pewnie jeszcze lepiej wyglądałyby i smakowały przyozdobione owocami leśnymi, ale na to jeszcze musimy poczekać.
Tymczasem u nas w domu kolejny wirusowy atak. Jeszcze wczoraj Krystian i Natan siedzieli pod stołem z głowami obwiązanymi folia aluminiową i udawali kosmitów, a dzisiaj mały ma katar po pas i kaszle jak oszalały. Plany były na weekend wielkie, a jak się okazuje, spędzimy go siedząc w domu i robiąc inhalacje…no coż trudno, byle do lata :)

Zawsze układam sobie w głowie obraz zdjecia, które chcę zrobić. Myślę nad tym, którą filiżanke użyję, jaki talerzyk, jaką serwetkę. Później stawiam to wszystko w idealnym porządku i dochodze do wniosku, że jakieś to takie za grzeczne. Więc kruszę jedzenie, gniotę co się da, brudzę naczynia i dopiero wtedy osiągam efekt, jaki mi się podoba :)



Przepis na serniczki, znajdziecie tutaj.




marzec 19, 2011 , 10:54
Piękne Ci wyszły! Wiedziałam, że ładniejsze niż moje, bo ja tego masła zapomniałam dodać, hehe
Piękne talerzyki! :)
Smakowały Ci takie zimne? Bo ja potem na nowo je podgrzałam ;). To chyba przez tę zimę jeszcze, coś ciepłego się chce :)
marzec 19, 2011 , 11:03
Ale powiem Ci, że jak będę robiła kolejny raz to uzyje zwykłego twarogu, bo mam wrażenie, że wyjdą jeszcze lepsze :) A smakują mi na zimno i na ciepło.
Aha…to nie talerzyk :))))
marzec 19, 2011 , 11:15
A też robiłaś z tego Presidenta?
Aaaa to już wiem co to, super pomysł! :)
marzec 19, 2011 , 11:23
użyłam twarogu sernikowego ale to chyba nie był President…
marzec 19, 2011 , 11:28
Jak widać powyżej masz i talent do gotowania, jak i talent do ukazywania potraw w pięknych barwach. :D
marzec 19, 2011 , 13:08
zostaniesz polską Nigel’a :)) watch out :P ale smokowicie to wyglada wszystko.
marzec 19, 2011 , 13:40
No i doczekałam się kolejnego posta :))) Pyyycha :)
marzec 19, 2011 , 15:52
mmmmmm…przepyszne!
marzec 19, 2011 , 16:12
Vampire_Slayer: ja kompletnie nie mam talentu kulinarnego, ale uczę się dzielnie :)
Bartek: nie rozśmieszaj mnie :)
Aniu i Mrówka: dzięki, że zaglądacie i zostawiacie komentarze :)
marzec 19, 2011 , 18:47
Bardzo chcemy zobaczyć jak Krystian i Natan siedzieli pod stołem z głowami obwiązanymi folia aluminiową i udawali kosmitów!!! Prosimy;)
marzec 19, 2011 , 19:02
Niestety nie mam, byłam zajęta miganiem swiatłem jak mi przykazali :)
marzec 19, 2011 , 19:55
nie kosmitów a kosmonautów!!!
marzec 19, 2011 , 20:07
a co to za różnica ? Ty jako kosmonauta wyglądałbyś jak kosmita ;) hihi
marzec 19, 2011 , 20:31
buhahaha dobre!
marzec 20, 2011 , 12:54
ale narobiłaś smaka tymi zdjęciami
cały monitor mam zaśliniony ;)))))))
marzec 21, 2011 , 15:52
Szondelko, cieszę się, znaczy się, że moje zdjęcia działają na zmysły :)